Kiedy usunąć usługę z cennika - 5 sygnałów, że zabieg nie zarabia
Nie każda usługa w cenniku jest warta swojego miejsca. Pięć sygnałów, że zabieg zabiera czas zamiast zarabiać - i jak go wycofać bez straty klientek.
Salon ma w cenniku dwadzieścia usług. Dwie z nich przynoszą połowę przychodu. Pięć następnych dopełnia resztę. A te pozostałe? Zajmują miejsce w grafiku, zużywają materiały i dają poczucie, że salon się rozwija - bo przecież oferta jest szeroka.
Tyle że szeroka oferta nie oznacza opłacalnej oferty. Każda usługa, która zajmuje godzinę w kalendarzu, blokuje tę godzinę dla czegoś, co mogłoby zarobić więcej. Dodanie nowej usługi wymaga kalkulacji - ale usunięcie starej wymaga odwagi.
Pięć sygnałów, że pora wykreślić usługę z cennika.
Sygnał 1
Materiały zjadają zysk
Zabieg kosztuje 120 zł, ale materiały to 55 zł. Zostaje 65 zł - a z tego trzeba jeszcze pokryć czynsz, prąd i czas pracy. Jeśli koszt materiałów przekracza 40% ceny usługi, marża jest za cienka.
Dla porównania - manicure hybrydowy za 130 zł zużywa materiałów za 15-20 zł. To zupełnie inna matematyka.
Sygnał 2
Nikt tego nie rezerwuje
Usługa jest w cenniku od roku, a w ostatnim kwartale miała osiem rezerwacji. Dwie w miesiącu. Materiały leżą na półce, tracą termin ważności. Czas poświęcony na szkolenie i zakup zestawu nie ma szans się zwrócić przy takim tempie.
Zasada jest prosta - jeśli usługa nie ma minimum czterech rezerwacji miesięcznie przez trzy miesiące z rzędu, to nie popyt decyduje o jej miejscu w cenniku. Decyduje przyzwyczajenie.
Sygnał 3
Stawka godzinowa jest niższa niż średnia salonu
Zabieg trwa 90 minut i kosztuje 180 zł. Po odjęciu materiałów (40 zł) zostaje 140 zł za półtorej godziny - czyli niecałe 94 zł za godzinę. Jeśli średnia stawka godzinowa salonu wynosi 120 zł - ten zabieg obniża średnią przy każdej rezerwacji.
Jedna taka usługa nie zrujnuje salonu. Ale trzy albo cztery - już tak.
Sygnał 4
Zabieg jest wyczerpujący, a cennik tego nie odzwierciedla
Niektóre usługi są fizycznie trudne - wymagają precyzji, niewygodnej pozycji, pełnej koncentracji przez dłuższy czas. Po takim zabiegu tempo pracy spada i kolejna klientka czeka dłużej. Jeśli cena nie rekompensuje wysiłku - usługa kosztuje więcej, niż widać w kalkulacji.
Sygnał 5
Usługa nie pasuje do reszty oferty
Salon specjalizuje się w stylizacji paznokci, ale w cenniku wciąż jest depilacja woskiem - bo kiedyś ktoś o nią poprosił. Taka usługa rozmywa wizerunek salonu, nie buduje kompetencji i nie przyciąga klientek, które szukają specjalisty.
Jak wycofać usługę bez straty klientek
Wykreślenie pozycji z cennika nie musi oznaczać konfliktu. Trzy zasady, które to ułatwiają:
Uprzedź z wyprzedzeniem. Stałym klientkom warto powiedzieć osobiście - przy wizycie albo w wiadomości. Miesiąc wyprzedzenia wystarczy. Proste wyjaśnienie: salon koncentruje się na usługach, w których jest najlepszy.
Zaproponuj zamiennik. Jeśli salon rezygnuje z zabiegu na brwi, warto polecić sprawdzoną koleżankę z branży, która to robi dobrze. Klientka doceni szczerość, a nie zniknie bez słowa.
Wykorzystaj zwolniony czas. Każda godzina odzyskana z nieopłacalnej usługi to godzina na zabieg, który faktycznie zwiększa przychód. Albo na odpoczynek - co też ma swoją wartość.
Prosty test na koniec miesiąca
Raz na kwartał warto przejrzeć cennik i przy każdej usłudze odpowiedzieć na trzy pytania:
- Ile razy ta usługa była wykonana w ostatnim miesiącu?
- Jaka jest jej stawka godzinowa po odjęciu materiałów?
- Czy chętnie się ją wykonuje - czy raczej z obowiązku?
Jeśli odpowiedzi to: mało, nisko i z obowiązku - to sygnał, że cennik potrzebuje korekty.
Dodanie usługi do cennika to decyzja. Usunięcie jej - to też decyzja. Tyle że ta druga wymaga więcej odwagi.
Przeczytaj również: